Czy często dajecie się namówić reklamie i kupujecie różne wcześniej Wam nie znane produkty żywnościowe? Ja muszę się przyznać, że TAK. Efekt tych zakupów jest różny. Jedne produkty okazują się świetne, inne dobre, a jeszcze inne zupełnie nie trafione. I nie chodzi tu tylko o jakość zakupionego towaru, ale też o kwestię smaku, czy gustu kulinarnego. Jeżeli chodzi o dzieci, to myślę, że rynek marketingowy może z nami zrobić prawie wszystko. Wystarczy, że padnie hasło: produkt eko, bez konserwantów, bez sztucznych dodatków, a my biegamy między półkami sklepowymi i poszukujemy wydawałoby się wymarzonego produktu dla naszego dziecka. W moim przypadku tak było z mini wafelkami ryżowymi. Kiedy zobaczyłam reklamę w jednym z czasopism poświęconych dzieciom (dodatkowo jeszcze zachęcona opinią znajomej) rzuciłam się na poszukiwania. Produkt był nowością, więc trochę czasu mi zajęło, zanim wafelki trafiły w moje ręce. Pomna tego, że tak długo ich poszukiwałam, od razu wzięłam kilka paczek. Już oczami wyobraźni widziałam mojego malucha zajadającego ze smakiem jeden po drugim zdrowy i dietetyczny wafelek. Powrót do domu, niecierpliwe rozszarpywanie torebki i z wielkim uśmiechem na twarzy pomaszerowałam w kierunku mojego malucha. Mała rączka chwyciła wafelek, pierwszy gryz i ... "Mama, nie dobje". Cóż, wafelki powędrowały do półki i tak przeleżały do czasu, kiedy będąc w sklepie ujrzałam wafle ryżowe w polewie czekoladowej. Olśnienie! Maluch nie chciał, trudno, zjemy my. Tak powstały wafelki ryżowe z rodzynkami w rumie i w polewie czekoladowej. Oto przepis ich wykonania:
niedziela, 30 stycznia 2011
niedziela, 19 grudnia 2010
Orzechowiec w sam raz na świąteczny stół
Idą Święta... U mnie już bardzo świątecznie: śledzie w słoikach w lodówce, karpie, kapusta z grzybami i paszteciki wigilijne w zamrażarce, a od wczoraj choinka - żywa, zielona i pachnąca. I chociaż tradycja nakazuje ubieranie choinki w dzień Wigilii, to u nas nastąpiło małe odstępstwo. Cóż, dzieci też mają swoje prawa. Zażyczyły sobie choinki natychmiast i koniec :) Tatuś stanął na wysokości zadania i tak od wczoraj pojawiła się w naszym domu. Brakuje jeszcze tylko pod nią prezentów, ale na tę wyczekiwaną chwilę musimy jeszcze trochę poczekać. A tak swoją drogą, kto u Was zostawia prezenty pod świątecznym drzewkiem? W moich rodzinnych stronach była to Gwiazdka, a w domu mojego męża Dzieciątko. Na nadchodzące Święta Bożego Narodzenia po ubiegłorocznym makowcu i cieście rumowo-karmelowym tym razem chciałabym Wam zaproponować ciekawe i pyszne ciasto o nazwie orzechowiec. Miód, orzechy i kawa to smaki, które moim zdaniem bardzo dobrze się komponują. I chociaż pod tą nazwą spotykam w sieci wiele różnych wypieków, to zachęcam Was do spróbowania mojego orzechowca. Oto przepis:
poniedziałek, 25 października 2010
Piróg biłgorajski - niecodzienny wypiek na 1 urodziny Smaczniutkie.pl
To już, a może dopiero roczek od czasu, kiedy mój blog Smaczniutkie.pl ujrzał światło monitorów komputerowych w całej Polsce, a nawet w wielu zakątkach całego świata, gdzie swoje miejsce na ziemi znalazła nasza Polonia. Wiem, że brzmi to trochę patetycznie, ale w taką rocznicę musicie mi wybaczyć tych kilka słów samopochlebstwa łechcących własne blogowe ego :) Żeby nie być szablonową wybrałam na tę niecodzienną okazję wypiek, który potraktujcie jako urodzinowy poczęstunek ode mnie - piszę całkiem serio, bo choć to proste danie, będzie z pewnością dla wielu z Was pierwszym smakowym kontaktem z tą tradycyjną regionalną smaczną potrawą. I nie ukrywam, że jest w tym wyborze pewien klucz łączący urodziny mojego bloga z innymi narodzinami sprzed już kilkudziesięciu lat - ach jak ten czas szybko leci...Piróg biłgorajski, bo o nim mowa, zwany też krupniakiem, rekczakiem lub pierogiem gryczanym, pochodzi ze staropolskiej kuchni Biłgoraja i jego okolic (woj. Lubelskie). Był robiony na świąteczne okazje: chrzciny, wesela, święta Wielkanocne i Bożego Narodzenia. Nazywany był kiedyś biłgorajskim tortem. Udekorowany był na wierzchu, tak jak współczesne ciasta. Obecnie wypiek ten stracił rangę świątecznego specjału i stał się powszednim daniem, które przeżywa swój renesans może ze względu na wpisanie go w 2005 roku na listę Produktów Tradycyjnych, tak jak np. bardzo zdrowy olej lniany (również z tamtych okolic). Stał się na tyle znanym wypiekiem w mieście swojego pochodzenia, że jest wyrabiany przez piekarnie biłgorajskie i przez to dostępny dla klientów sklepów spożywczych w tamtych okolicach. Z wyglądu przypomina pasztet, a w smaku można powiedzieć, że ile gospodyń tyle kombinacji i tyle różnych smaków. Z uwagi na swoje składniki jest on automatycznie prostym i smacznym daniem wegetariańskim, chociaż staropolscy protoplaści piroga pewnie nie myśleli o takim jego przeznaczeniu - raczej inspirowała ich bieda niż potrzeba kulinarnego eksperymentowania. Oto przepis na jedyny w swoim rodzaju autentyczny piróg biłgorajski:
piątek, 15 października 2010
Udziec z indyka z musem żurawinowym
Ciasta, desery, przekąski, mięsa, sałatki, zupy - jest tego bardzo dużo... Czasami aż się zastanawiam, co tym razem przygotować wyjątkowego i niebanalnego na niedzielę. Przeszukuję różne książki kulinarne, gazety, internet, pożółkłe karteluszki, aby w końcu wybrać jeden interesujący przepis. Zdarza się także, że łączę kilka pomysłów i eksperymentuję z nimi. Tak najczęściej dzieje się w przypadku wszelkiego rodzaju mięs i sałatek. Muszę przyznać, że tego rodzaju kombinowane dania lubię przygotowywać i nie boję się mieszania smaków. W moim domu często zamiast sklepowych wędlin serwuję rodzinie i gościom różnego rodzaju pieczenie i pasztety. Ale nawet bardzo smaczny, swojski pieczony karczek, boczek, czy pasztet po pewnym czasie może się nam znudzić. W odpowiedzi na taką ewentualną smakową nudę proponuję dzisiaj duszony udziec z indyka. Mięso to tak jak i polędwiczki wieprzowe nazywam "plastyczne" z powodu małych nakładów czasowych na przygotowanie z nich posiłku. Niewiele pracy i zabiegów kulinarnych, a otrzymujemy w efekcie miękką, delikatną i soczystą potrawę. Taki właśnie przepis na duszony udziec z indyka z musem żurawinowym prezentuję poniżej:
czwartek, 23 września 2010
Śliwki w occie - jesień w słoiku
Wrzesień! Miesiąc, który przynosi koniec lata, koniec wakacji, ale za to początek najczęściej pięknej jesieni. Pierwsze żółte liście na drzewach, babie lato, astry w ogródku i śliwki węgierki. Wrzesień zawsze kojarzył mi się z dojrzewającymi śliwkami węgierkami w ogrodzie mojego rodzinnego domu. Z owoców trzech drzewek śliwkowych mama smażyła oczywiście powidła, gotowała kompoty i marynowała. Wszystkie te przetwory wędrowały do spiżarni. Później przez całą zimę i wiosnę można było korzystać ze zgromadzonych zapasów. Śliwki w occie, odkąd sięgam pamięcią, zawsze były obecne w naszym jadłospisie. Początkowo stanowiły dla mnie tylko ciekawostkę, ale można powiedzieć, że z wiekiem odkryłam je na nowo. Sami wiecie, że do pewnych smaków należy dorosnąć, jak chociażby do gorzkiej czekolady. Obecnie śliwek w occie w moim domu nie może zabraknąć. Jest to niezawodny dodatek do pieczeni z karczku, boczku w ziołach, ale przede wszystkim do pasztetu. Dodaję je też do sałatki śledziowej i sałatki jarzynowej. Przepis na pierwszy rzut oka wydaje się pracochłonny, ale zapewniam, że jest to mylne wrażenie. Oto on:
piątek, 3 września 2010
Mini szarlotki - deser nie tylko dla dzieci
Współczesny świat wymaga od nas dwóch skrajności: albo coś ma być mega-maxi jak np. telewizor LCD, albo super-mini jak dajmy na to telefon komórkowy, cyfrowy aparat fotograficzny czy kamera video. W kuchni dzieje się podobnie - kotlet schabowy najlepiej żeby zajmował pół talerza, ale już klopsiki lepiej wyglądają, kiedy są wielkości orzecha włoskiego. Niektóre potrawy, zwłaszcza ciasta i desery bardzo efektownie prezentują się właśnie w wersji mini i nie chodzi tu tylko o wersje dla dzieci. Sami przyznacie, że dla oczu bardziej zachęcająco wyglądają np. mini serniczki, czy mini szarlotki, niż ten sam wypiek podany w wersji typowego kawałka ciasta. Ja również poddałam się tendencji minimalizacji i przygotowałam zamiast całej blaszki szarlotki jej rozmnożoną wersję mini. Smak ten sam, ale za to wygląd - oceńcie sami. Do przygotowania mini szarlotek wykorzystałam mój ulubiony przepis na szarlotkę. Oto on:
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Najpopularniejsze w tym miesiącu
-
Sernik ten to dla mnie odkrycie smakowe tej zimy. Chociaż kto wie, co mnie jeszcze czeka :) Delikatna, kremowa konsystencja, ciasteczkowo-...
-
Jest to jeden z tych przepisów, który zaskakuje już po przeczytaniu samego tytułu. Tak właśnie było ze mną kiedy rok temu w PP 3/2009 ujrzał...
-
Zapraszam Was dzisiaj na pożegnanie ósmej klasy. Wiele lat temu kiedy kończyłam szkołę podstawową (wtedy jeszcze ośmioletnią) z dużą niecier...
-
Boczkiem pieczonym w ziołach zostałam pierwszy raz poczęstowana przez koleżankę z pracy już wiele lat temu. Od tamtego momentu danie to stał...
-
To już, a może dopiero roczek od czasu, kiedy mój blog Smaczniutkie.pl ujrzał światło monitorów komputerowych w całej Polsce, a nawet w wie...
-
Smak tego ciasta zawsze kojarzył mi się z zimową pogodą. Śnieg, mróz, zawierucha - po prostu prawdziwa zima. O takiej porze roku najbardzie...
-
W czasie lata mamy mniej ochoty na dania mięsne, a częściej posiłki komponujemy na bazie dostępnych warzyw. Całe bogactwo lata daje nam w ...
-
Wszystkim stałym i nowym czytelnikom mojego bloga składam najserdeczniejsze życzenia spokojnych, rodzinnych i smaczniutkich Świąt Bożego Nar...
-
Sezon ogórkowy w pełni, dosłownie i w przenośni. U mnie jednak sezon na przetwory ogórkowe zaczyna się dopiero we wrześniu z trzech istotn...
-
Przepis ten dostałam od mojej mamy razem z wykonanym bardzo niedawno musem, można by powiedzieć, że mus jest jeszcze ciepły, gdyby nie fakt...





