Jesień dla mnie to czas obfitujący w przygotowywanie różnego rodzaju przetworów na zimę. W tym roku postanowiłam pierwszy raz spróbować zamrozić dynię i sprawdzić, czy po przebywaniu w niskiej temperaturze zmieni się jej smak i konsystencja. Wszystko po to, aby móc w zimie ugotować pyszną zupę krem z dyni :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 4 listopada 2019
niedziela, 3 lipca 2011
Zupa chlebowa - danie na chłodne dni
Zupy - potrawy mało lubiane przez dzieci, a doceniane dopiero przez dorosłych. Nasze pociechy najczęściej mają ulubioną jedną, czy góra dwie zupy i mogłyby je jeść na okrągło. Ale ile razy można gotować pomidorową, rosół, czy czerwony żurek :) takie zupy przynajmniej lubią moje dzieci. Dlatego od czasu do czasu staram się wypróbować na mojej rodzinie jakiś nowy przepis na zupę. Tym razem postawiłam na zupę chlebową. Prosta i szybka w wykonaniu. Możemy też wykorzystać zawsze pozostający suchy chleb. Moim zdaniem zupa ta smakuje najbardziej w deszczowe jesienne zimne dni, a że teraz mamy taką próbkę deszczowej jesieni latem, to proponuję Wam ten przepis:
poniedziałek, 12 lipca 2010
Zupa krem z porów - klasyka z ziołowym dodatkiem
Zupy krem przeżywają w Polsce od kilkunastu lat niesamowity bum. Kiedyś miksowane potrawy kojarzyły się tylko z pokarmem dla niemowląt. Obecnie są to jedne z bardziej eleganckich zup, a jednocześnie bardzo prostych. Wystarczy niekiedy kilkanaście minut przygotowań i już można serwować na stół smaczne pierwsze danie, lubiane zarówno przez dzieci jak i dorosłych. Dodatkowym atutem zup-kremów jest możliwość eksperymentowania z różnymi warzywami i ziołami dostępnymi obecnie cały rok. Dzisiaj proponuję klasyczną zupę krem z porów, ale z ciekawym dodatkiem ziołowym. A oto przepis:
środa, 12 maja 2010
Żurek czerwony - powrót do źródeł
Co było pierwsze: burak czy barszcz? Choć brzmi to niewiarygodnie, okazuje się, że barszcz jest starszy od samego buraka. W pradawnej Polsce była bowiem kwaśna zupa gotowana na ukiszonej roślinie, znanej jako niedźwiedzia łapa albo inaczej – barszcz. Dopiero w XVII w. z owego barszczu powstały dwie zupy: żurek i barszcz czerwony. Kwaśną polewkę zaczęto bowiem przyrządzać na zakwasie z mąki żytniej – i tak powstał żurek. Niedźwiedzią łapę natomiast zastąpiono burakami, nadal nazywając tę zupę barszczem – w ten sposób powstał barszcz czerwony.
I jeszcze jedno: czy niewart zauważenia jest fakt, że najważniejsze polskie zupy podawane na najważniejsze polskie święta są w barwach narodowych, biało-czerwonych? Biały żur – na Wielkanoc. Czerwony barszcz – na Boże Narodzenie. Przypadek? A może jakieś głębokie, filozoficzno-kulinarne przesłanie?
Żurek czerwony to smak dzieciństwa mojego męża. Do tej pory wspomina beztroskie chwile spędzane u babci na wsi w każde wakacje. Posiłki jadane wiosną czy latem na dworze w sadzie w cieniu drzew, zupełnie inaczej smakują niż podane w normalnych warunkach domowych. I chociaż dzisiaj już nie mogę poznać dokładnego przepisu na tamto danie, to starałam się sprostać postawionemu mi wyzwaniu na przywrócenie wspomnień kulinarnych z minionych lat. Jak kiedyś jako dziecko mój mąż, tak teraz nasz maluch uwielbia tę zupę i to dla mnie jest największym uznaniem. Tym bardziej się cieszę, że mężowi tak już zostało do dziś, więc liczę na to, że z naszym maluchem będzie tak samo. Żurek czerwony to nic innego jak podstawowy śląski żur z kiełbasą, jajkiem i ziemniakami plus dodatek gotowanych buraków lub koncentratu buraczanego albo soku z buraków. Dalej przedstawiam przepis na smaczny i pożywny żurek czerwony:
poniedziałek, 29 marca 2010
Wielkanocny barszcz biały mojej mamy
W moim rodzinnym domu śniadanie w pierwszy dzień Świąt Wielkiejnocy zawsze rozpoczynaliśmy barszczem białym z zawartością święconki, czyli tym wszystkim, co poświęciliśmy w koszyczku. I chociaż obecnie mieszkam w zupełnie innym rejonie Polski, z innymi tradycjami Wielkanocnymi, to barszcz biały wg przepisu mojej mamy zawsze gości na moim świątecznym stole. Mój mąż go bardzo polubił, zwłaszcza, że jednym z jego składników (wyjętym ze święconki) jest swojska wędzona kiełbasa własnego wyrobu mojego taty, tradycyjny regionalny ser wielkanocny o specyficznie słonym smaku i dodatkowo starte wiórka korzenia chrzanu, zdecydowanie podnoszące walory smakowe całej potrawy. Sam czysty barszcz biały wykonany jest na wywarze z kości wieprzowych (surowych) z dodatkiem zakwasu chlebowego (własnego wykonania), zabielany śmietaną. Całość stanowi ciekawą propozycję świątecznego śniadania wykonywanego raz w roku. Jeśli tego jeszcze nie kosztowaliście, to gorąco zachęcam do spróbowania, może się przyjmie także i na Waszych świątecznych stołach. Poniżej prezentuję przepis na wielkanocny barszcz biały:
niedziela, 17 stycznia 2010
Zupa ogórkowa z grzankami
Zupa ogórkowa jest znanym polskim daniem, lubianym prawie przez wszystkich. Tak też jest i u mnie w domu. Moja rodzina może nie uwielbia, ale lubi tę zupę zwłaszcza, że podaję ją ze smacznymi grzankami. Dodatek ten bardzo korzystnie wpływa na smak dania. Pomysł na grzanki do ogórkowej zasłyszałam kiedyś w jednym z telewizyjnych programów "Gotowanie na ekranie". Był to czas, kiedy Robert Makłowicz dopiero zaczynał swoje podróże kulinarne, Karol Okrasa jeszcze nic nie okraszał, a niejakiego Pascala Brodnickiego nikt jeszcze nie znał. W czasie tych początków "kuchni telewizyjnej" na każdy odcinek czekałam z dużym zaciekawieniem i zeszytem do notatek. Do tej pory przechowuję jeszcze sporo przepisów z tamtego okresu. A oto przepis na smaczną zupę ogórkową z grzankami:
sobota, 19 grudnia 2009
Wigilijny kapuśniak z fasolą i olejem lnianym
Nie wyobrażam sobie Wigilii bez smaku oleju lnianego. Od dziecka pamiętam, że zawsze na naszym rodzinnym wigilijnym stole stał flakonik z olejem lnianym. Do tej pory znany jest on tylko w niektórych rejonach polski. Obecnie jest już do kupienia w sklepach w całym kraju, ale (niestety) najsmaczniejszy jest ten świeży, tłoczony na zimno, prosto od producenta - najczęściej wytwarzany przez rolników, uprawiających len. Świeży olej lniany spotykany jest na Lubelszczyźnie, gdzie w 2005 roku został wpisany na listę Produktów Tradycyjnych. Olej lniany ma intensywny kolor żółty, smak bardzo charakterystyczny (niektórzy określają go jako orzechowy), lekko ostry. Najlepszy jest jak już wspomniałam tłoczony na zimo w temperaturze nie przekraczającej 40-50°C i przechowywany w temperaturze nie wyższej niż 10°C. Jeżeli zachowane są te parametry, nie traci wówczas na smaku i na właściwościach. A dobrych właściwości ma całe mnóstwo. Olej lniany ze względu na zawartość wielonienasyconych kwasów omega-3 i omega-6 oraz fitoesrogenów (lignany) i witaminy E ma bardzo pozytywny wpływ na nasz organizm. Dobroczynnie działa na układ nerwowy (wspomaga leczenie depresji), układ hormonalny (roślinne hormony ważne dla kobiet w okresie menopauzy), układ pokarmowy (wzmacnia i regeneruje błony śluzowe na całej długości układu pokarmowego, wpływa na odtłuszczanie wątroby), układ naczyniowo-sercowy (przeciwdziała miażdżycy), na pracę mózgu (wielonienasycone kwasy tłuszczowe). Jest to tylko wierzchołek informacji o pozytywnym działaniu oleju lnianego. Na koniec ciekawostka - olej lniany znany był już 650 lat p.n.e. - Hipokrates zalecał spożywanie tego oleju ze względu na jego właściwości zdrowotne.
Jak widać, choć olej ten jest tylko dodatkiem do prezentowanej przeze mnie potrawy wigilijnej, jest jednocześnie jej najważniejszym składnikiem smakowym i zdrowotnym, dlatego zachęcam wszystkich do stosowania tego oleju jako dodatku także przy innych okazjach kulinarnych. A oto przepis na smaczniutki kapuśniak z fasolą i olejem lnianym jako tradycyjna potrawa na Wigilię:
Jak widać, choć olej ten jest tylko dodatkiem do prezentowanej przeze mnie potrawy wigilijnej, jest jednocześnie jej najważniejszym składnikiem smakowym i zdrowotnym, dlatego zachęcam wszystkich do stosowania tego oleju jako dodatku także przy innych okazjach kulinarnych. A oto przepis na smaczniutki kapuśniak z fasolą i olejem lnianym jako tradycyjna potrawa na Wigilię:
poniedziałek, 30 listopada 2009
Pomidorowa z lanymi kluskami - ulubiona zupa dzieci
Nie wiem jak to się dzieje, ale zupa pomidorowa to ulubione pierwsze danie prawie wszystkich dzieci. Tak też jest i u mnie w domu. I mój niejadek i mój maluch bardzo lubią pomidorówkę. Najlepsza oczywiście wychodzi latem w sezonie pomidorowym, ale o tym może właśnie latem. Dzisiaj chcę zaprezentować moim zdaniem najprostszą wersję pomidorówki. Oczywiście trzeba mieć już ugotowany rosół, o czym wcześniej wspominałam w duchu hasła "rosół w każdej lodówce!" A oto przepis na smaczniutką pomidorówkę tym razem z lanymi kluseczkami:
czwartek, 19 listopada 2009
Barszcz ukraiński - sycący i pożywny
Barszcz ukraiński, jak i też wiele innych zup robię na bazie rosołu, który jak już pisałam jest w mojej lodówce zawsze, no może prawie zawsze. Jest to można powiedzieć nie zupa, a danie jednogarnkowe. Jest bardzo sycący i pożywny, ze względu na różnorodność użytych składników. W moim domu, kiedy robię barszcz ukraiński, nie gotuję już drugiego dania. O dziwo dzieci też lubią tę zupę mimo użytych tam składników, których w innym wydaniu nie jedzą. Jest to danie w sam raz na te deszczowe jesienne wieczory, kiedy organizm potrzebuje dużo wartościowych składników. A oto mój przepis na smaczniutki barszcz ukraiński:
wtorek, 3 listopada 2009
Czysty barszczyk domowy
Dzisiaj pora na czysty barszczyk domowy do pasztecików lub innych dań do popicia w te zimne już wieczory. Jak wcześniej wspominałam wywar, w którym gotowało się mięso na paszteciki można wykorzystać do wykonania jakiejś zupy, np. barszczyku.
Składniki:
Składniki:
- ok. 1 litr wywaru lub rosołu
- koncentrat buraczany
- ząbek czosnku
- majeranek
- sól, pieprz
poniedziałek, 2 listopada 2009
Delikatny rosół drobiowy
Rosół jest podstawową zupą, na bazie której można wyczarować prawie każdą inną. Wszystko na czym gotujemy rosół możemy także wykorzystać do innych dań. Dlatego jest to danie tak ważne w jadłospisie każdej rodziny, szczególnie zapracowanej, z małymi dziećmi. Rosół gotujemy z dobrej jakości mięsa i warzyw. Ja osobiście preferuję delikatny w smaku rosół drobiowy, ale można też robić mieszany (różne gatunki mięsa). Rosół jest u mnie w lodówce zawsze. Gotuję jeden garnek ok. 3 litrów na trzy dni. Przerabiam z niego inne potrawy - zupy oraz drugie dania.
Mój przepis podstawowy:
Mój przepis podstawowy:
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Najpopularniejsze w tym miesiącu
-
Sernik ten to dla mnie odkrycie smakowe tej zimy. Chociaż kto wie, co mnie jeszcze czeka :) Delikatna, kremowa konsystencja, ciasteczkowo-...
-
Jest to jeden z tych przepisów, który zaskakuje już po przeczytaniu samego tytułu. Tak właśnie było ze mną kiedy rok temu w PP 3/2009 ujrzał...
-
Zapraszam Was dzisiaj na pożegnanie ósmej klasy. Wiele lat temu kiedy kończyłam szkołę podstawową (wtedy jeszcze ośmioletnią) z dużą niecier...
-
Boczkiem pieczonym w ziołach zostałam pierwszy raz poczęstowana przez koleżankę z pracy już wiele lat temu. Od tamtego momentu danie to stał...
-
To już, a może dopiero roczek od czasu, kiedy mój blog Smaczniutkie.pl ujrzał światło monitorów komputerowych w całej Polsce, a nawet w wie...
-
Smak tego ciasta zawsze kojarzył mi się z zimową pogodą. Śnieg, mróz, zawierucha - po prostu prawdziwa zima. O takiej porze roku najbardzie...
-
Wiele lat temu natknęłam się w "Twoim Stylu" na króciutki artykuł na temat octów owocowych. I w tym momencie mogę tylko zacytowa...
-
Wszystkim stałym i nowym czytelnikom mojego bloga składam najserdeczniejsze życzenia spokojnych, rodzinnych i smaczniutkich Świąt Bożego Nar...
-
W czasie lata mamy mniej ochoty na dania mięsne, a częściej posiłki komponujemy na bazie dostępnych warzyw. Całe bogactwo lata daje nam w ...
-
Przepis ten dostałam od mojej mamy razem z wykonanym bardzo niedawno musem, można by powiedzieć, że mus jest jeszcze ciepły, gdyby nie fakt...








